Myśliwi świętują w zoo. Hubertus w Lubinie wywołał falę oburzenia


W lubińskim ogrodzie zoologicznym trwa Hubertus, czyli święto myśliwych organizowane przez Okręg Legnicki Polskiego Związku Łowieckiego. W programie są wykłady, myśliwskie stoiska, muzyka, atrakcje dla dzieci i degustacja dziczyzny. Właśnie lokalizacja wydarzenia wywołała jednak ogromne emocje — dla części mieszkańców świętowanie środowiska, którego działalność wiąże się z zabijaniem zwierząt, na terenie zoo jest trudne do zaakceptowania.


Hubertus odbywa się 2 i 3 października na terenie ZOO Lubin. Pierwszego dnia zaplanowano sesję naukowo-edukacyjną „Rola łowiectwa w życiu człowieka”, z wykładami dotyczącymi m.in. ochrony przyrody, historii łowiectwa, ptaków i dziczyzny. Następnego dnia po mszy i przemarszu pocztów sztandarowych do zoo mają przenieść się piknikowe obchody: stoiska kół łowieckich, koncert muzyki myśliwskiej, wystawy, część artystyczna, gry dla dzieci oraz degustacja potraw z dziczyzny.

Formalnie wydarzenie organizuje Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Legnicy. Na miejscu mają pojawić się także stoiska edukacyjne, a organizatorzy zapraszają nie tylko myśliwych, lecz także mieszkańców i rodziny z dziećmi.

I właśnie w tym miejscu pojawia się pytanie, które rozgrzało mieszkańców Lubina: czy ogród zoologiczny — kojarzony z opieką nad zwierzętami, ochroną gatunków i edukacją przyrodniczą — jest właściwą przestrzenią do celebrowania tradycji łowieckiej?

„To się w głowie nie mieści”

Krytycy nie atakują samej możliwości debaty o łowiectwie. Wskazują natomiast na mocny symboliczny zgrzyt: myśliwi, którzy w ramach swojej działalności polują i zabijają dzikie zwierzęta, organizują święto w miejscu, które ma uczyć szacunku do zwierząt i pokazywać potrzebę ich ochrony.

W rozmowie z portalem ZMiedzi jedna z mieszkanek Lubina nie kryła rozgoryczenia.

– Nie wiem, kto wpadł na taki pomysł, ale to się w głowie nie mieści. To zoo coś sobą reprezentowało. Teraz mi się zwyczajnie odechciało odwiedzać to miejsce. To po prostu najgłupsza decyzja, na jaką wpadli ludzie, którzy zarządzają tym miejscem – powiedziała.

Podobne głosy pojawiły się w mediach społecznościowych i pod publikacjami dotyczącymi imprezy. Część osób podkreśla, że zoo nie powinno być wykorzystywane jako scenografia dla wydarzenia promującego środowisko łowieckie. Inni zwracają uwagę na szczególną niestosowność planowanej degustacji dziczyzny w sąsiedztwie zwierząt przebywających w ogrodzie.

Radio Wrocław relacjonowało, że niektórzy odwiedzający wprost określali organizację Hubertusa w zoo jako „nieporozumienie”, a wśród zapowiedzi protestu pojawiło się hasło: „Won do lasu!”.

To nie jest wyłącznie spór o dwudniowy program imprezy. Przeciwnicy decyzji wskazują, że zoo ma swoją społeczną rolę: ma być miejscem, w którym zwierzęta są chronione, leczone, prezentowane i poznawane przez dzieci. Dlatego połączenie tej przestrzeni z obchodami myśliwskiego święta — z mundurami, tradycją łowiecką i dziczyzną na stoiskach — dla wielu mieszkańców jest absurdem, którego nie da się przykryć hasłem „edukacja”.

Organizatorzy: to ma być rozmowa

Przedstawiciele Polskiego Związku Łowieckiego odrzucają zarzuty, przekonując, że wydarzenie służy przede wszystkim edukacji i pokazaniu działalności myśliwych szerszej publiczności.

– Ma to na celu popularyzowanie wiedzy na temat łowiectwa, gospodarki łowieckiej i ogólnie tego, czym zajmują się myśliwi. Chcielibyśmy pokazać, czym jest łowiectwo, jakie z tego płyną korzyści i co nam jako społeczeństwu to daje – mówił Norbert Wende, członek Zarządu PZŁ w Legnicy.

Jeszcze mocniej do krytyki odniósł się Marcin Duszyński, przewodniczący Zarządu Okręgowego i łowczy okręgowy PZŁ w Legnicy. Jego zdaniem ogród zoologiczny jest odpowiednim miejscem dla Hubertusa.

– Ja tu nie widzę nic kontrowersyjnego, zoo jest świetnym miejscem do obchodów Hubertusa, chociażby z racji tego, że wpisuje się w przyrodę – powiedział Duszyński.

Łowczy zaznaczył też, że podczas wydarzenia nie będzie broni. Do zoo nie zostaną wpuszczone również psy myśliwskie ani sokoły wykorzystywane podczas polowań. Radio Wrocław podaje, że główne uroczystości mają odbywać się w sali, a na terenie zoo staną przede wszystkim namioty PZŁ, kół łowieckich oraz stoisko edukacyjne Nadleśnictwa Lubin.

Zoo odpowiada: regulamin nie jest łamany

Dyrektorka ZOO Lubin Agata Bończak przyznaje, że temat wywołuje emocje, ale broni decyzji o udostępnieniu przestrzeni. Jak tłumaczy, obiekt ma być miejscem spotkań różnych środowisk, a sama impreza nie narusza obowiązujących zasad.

– Na terenie ogrodu zoologicznego odbywają się różne wydarzenia, jest to miejsce spotkań ludzi pochodzących z różnych środowisk. Rozumiem te wszystkie emocje, każdy ma prawo do swojej opinii, różne odczucia ludzie mają w związku z tą tematyką, ja zachęcam do przyglądania się wartościom merytorycznym – powiedziała Radiu Wrocław.

W rozmowie z portalem ZMiedzi dyrektorka podkreślała, że zoo wynajęło salę na blok naukowo-edukacyjny, a zwierzęta nie mają ucierpieć w związku z wydarzeniem.

– Rozumiemy, że temat jest kontrowersyjny, ale w mojej opinii takich tematów nie możemy pomijać. Poza tym to wydarzenie nie narusza w żaden sposób regulaminu zoo – mówiła Agata Bończak.

Dyrekcja zapewnia ponadto, że sobotni przemarsz nie będzie prowadzony bezpośrednio przy zagrodach zwierząt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *